Slideshow

Wiktoria urodziła się 21.11.2008 r., o dwa miesiące za wcześnie. W związku z tym w jej krótkim życiu pojawiło się wiele komplikacji. W pierwszych dniach życia Wiktoria doznała wylewu krwi do mózgu oraz niedotlenienia. Przeszła wiele operacji jelit oraz zmagała się z sepsą. Następstwem trudnego startu w życie dziś jest MPD, obustronny niedosłuch oraz krótsze kończyny po lewej stronie ciała. Wiktoria wymaga kompleksowej, intensywnej, ogólnorozwojowej rehabilitacji oraz specjalistycznego sprzętu ortopedycznego. O tym jak nierówna jest walka niepełnosprawnego dziecka z chorobą jest ten pamiętnik...

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 3529
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 7

Archiwum

Urodzinki TO JUŻ 5 LAT

8;59 5 lat temu przed wcześnie przyszła na świat Wiktoria,była malutka,śliczniutka z 5 % szans na przeżycie.
Udało się jest z nami,biega,skacze , śmieje się i pyskuje ,choć zdrowie nadal szwankuje….Nie było lekko i nie jest ,ale nie wyobrażamy sobie życia bez naszej córeczki….

Szepnę dla Ciebie życzenia
takie małe, cichutkie, maleńkie…
Jak Twoje rączki i stópki
wciąż całowane przeze mnie…

Wyczaruję życzenie nie takie
byś była sławna, piękna i młoda…
lecz takie byś w duszy swej małej
nigdy nie zaznała szkody.

Zanucę dźwiękami piosenki
dla Ciebie mój Skarbie kochany
melodię, która Twe serce
uleczy od zadry czy rany…

Wydziergam nitkami życia
misia małego dla Ciebie
by podał Tobie swą łapkę
gdy będziesz w takiej potrzebie…

Wypiszę farbą na niebie
życzenia tak bardzo błękitne
by przyjaźń raz kiedyś zawarta
nie była jak płomień gdy zniknie…

Wyszukam dla Ciebie tęczę
ze skrzatem na drugim jej krańcu
Pamiętaj, że miłość cenniejsza
niż to co jest w garncu…

Wyszukam dla Ciebie biedronkę
z kropkami tyloma bez liku.
Bądź dobra, odważna i miła
Moj Mały – Wielki człowieku…

I wreszcie na koniec tych życzeń
spojrzę w błękitne Twe oczy
i Boga poproszę o pomoc
by Anioł zawsze przy Tobie kroczył…
Kochamy Cię Skarbie…Mama,tata i Natalka

Cud ,szczęście?

To ,że dziecko jest cudem ,każdy wie i nie trzeba nikomu mówić.Ale są sytuacje takie ,że nie dostrzegamy tego,bo dla jednych jest naturalne to ,że z jajeczka powstaje dziecko, rodzi się ,jest zdrowe rozwija się i to jest wlaśnie cud o którym z biegiem lat się zapomina nie myśli i nikt w tym nie widzi cudu.O cudzie życia mogą wypowiedzieć się tylko ci co przeszli jakiś dramat ,co wrócili ,wyszli z jakieś poważnej choroby.. Mamy listopad ,powiem szczerze od paru lat jest to dla mnie najgorszy miesiąc roku,zaczęło się od traumy narodzin Wiktorii.Z roku na rok dziękuje Bogu ,że Wiki jest jaka jest ,że nie jest głęboko upośledzona .Ale koszmar tamtych dni pozostał i narasta właśnie w listopadzie. Co roku mam wyrzuty sumienia,że nie zrobiłam wszystkiego,by moje dziecko było jeszcze bardziej sprawniejsze,choć zdaję sobie sprawę ,że z medycznego punktu widzenia powinna nie żyć ,lub też być roślinką.Dla mnie to cud,ale ciągle coś w głowie siedzi, czemu ona?,czy można było uniknąć tego, co jest jeszcze nie jest zaleczone,poprawić ,usprawnić w rozwoju.czy jak bym postawiła na rehabilitację ,sprzedała dom by leczyć rehabilitować było by lepiej? W zeszłym tygodniu mała miała po raz pierwszy robiony rezonans magnetyczny głowy.Do tej pory nikt się nie przejmował głową ,neurolog był przeciwny temu badaniu badaniu. Bo mała wygląda na zdrową dziewczynkę ,a te dysfunkcje to nic takiego..tak zawsze oceniają ją lekarze ,patrzą na wygląd ,a nie zagłebiają się na chorobie faktycznej. Uparłam się ,bo chciałam wiedzieć co siedzi ,co jest nie tak.Tym bardziej widzę zmianę w zachowaniu swojego dziecka,usłyszałam,że popełniam błędy wychowawcze i mała jest taka nerwowa.Dochodzi do tego ,że w atakach złości krzyczy ,rwie włosy z głowy drapie się szczypie aż krew leci-to jest normalne- nie dla mnie na pewno.TAK SAMO WYCHOWUJĘ SWOJE DZIECI i ZACHOWANIE JEST INNE ZUPEŁNIE INNE.Do szpitala zajechaliśmy na 8 rano na czczo ,krew pobrali i zaprowadzili nas na świetlicę ,bo łóżka nie miałyśmy…W szpitalu przepełnione sale dzieci ponad stan łóżek.Prosiłam ,wypuście nas na przepustkę ,wrócę jutro rankiem na badania ,-nie nie ma takiej możliwości.Po 5 godzinach siedzenia na świetlicy w śród dzieci z zapaleniem płuc rotawirusem Wiki zaczęła robić luźne kupki,był stan podgorączkowy.Nic nie mówiłam bo pewnie by badanie odwołali.Na szczęście gorączka się nie rozwinęła ,rozwolnienie było małe.Pojechała na rezonans została uśpiona.



PO godzinie przewieźli ją na salę wybudzeń,spała jeszcze godzinkę.Po obudzeniu zaczęła się śmiać i spytała mnie czemu już przebrałam się na halloween he he miałam na sobie fartuch i czepek….Wszystkich rozbawiła do łez.Jakie zaskoczenie było ,gdy przewozili ją na oddział,monitor który miał być podłączony nie działał.Pielęgniarki stwierdziły ,że wcale nie musi.przywieźli nas na oddział,przyszedł ordynator i powiedział ,że dziś do domu nie pójdziemy bo Wiki jest dzieckiem z obciążeniami,że musi być pod stałą kontrolą..
.buha ha po 6 godzinach od badania nie pojawiła się ani pielęgniarka by sprawdzić ciśnienie ,czy wszystko jest ok ,ani lekarz.Nie wytrzymałam,bo i biegunka się nasilała i poszłam do ordynatora..powiedziałam co i jak ,opitoliłam ,gdzie to monitorowanie stała opieka?na własne żądanie wyszliśmy do domu……..usłyszałam tylko od lekarza ,”"mała miała dużo szczęścia.według dokumentacji medycznej ,nie powinna chodzić ,mówić,słyszeć”"

A w domu się potem działo ,był koszmar,płacz buzia cała w aftach,biegunka ,która trwała jeszcze 6 dni-a mówiłam,że mała ma słabą odporność ,mówiłam,ale nikt mnie nie słuchał…..szkoda dzieciaka.Co do badań wyszło nie za dobrze ,są zmiany duże zmiany.Jest problem z tętnicą ,jest nitkowata,więc może wystąpić udar,wylew.Są też zmiany diemelinizacyjne..co może w przyszłości prowadzić do stwardnienia rozsianego,zaniku mięśni lub innych groźnych chorób.Jestem załamana na maksa,ale mam nadzieję ,że radiolog źle opisał wynik.czekam na wizytę u specjalisty,który obejrzy płytkę i zaprzeczy temu wszystkiemu………
Wiki świetnie daje sobie radę w zerówce ,ma braki,ale walczymy z tymi brakami i z panią ,bo pani jest stanowcza ,wymagająca i nie dociera do niej to ,że lewa strona u Wiki jest z niedowładem,że może mieć problemy np: z zawiązaniem buta..Było wiele takich sytuacji ,że bała się iść do szkoły ,bo się bała ,że nie podoła zadań-jest cholernie ambitna,uparta i każda porażka to cios dla niej.Na szczęście mamy cudowną terapeutkę panią Anie ,która tłumaczy jej ,uczy ,że nie wolno się poddawać ,trzeba walczyć i to działa-niestety nas nie słucha pomimo iż to samo mówimy……

Po rezonansie …

Wczoraj zgłosiliśmy się do szpitala,by dziś o 9 rano zrobić rezonans głowy.Udaliśmy się na ROR-zazwyczaj tam były przyjęcia,pan z SOR-u powiedział by iść na izbę przyjęć.Poszliśmy po drodze mijaliśmy panów ,którzy transportowali zwłoki -od razu złe skojarzenia mi się nasunęły i odechciało się pobytu w tym szpitalu.Po około 45 minutach czekania przyszła kolej na nas,a tu niespodzianka pani z izby przyjęć powiedziała ,ze przyjęcia DLA DZIECI są na SOR-e,mówiliśmy ,że właśnie ztamtąd nas tu przysłali.Poszliśmy ponownie,tym razem siedział już na dyżurce inny personeli zadzwonił po lekarza.Lekarz o dziwo szybko zszedł zbadał małą i powiedział ,że nie nadaje się do badania bo ma katar,a zaintubowanie małej z katarem by się źle skończyło.Zrozumiałam to ,bo dobro dziecka na pierwszym miejscu.Po chwili przyszła jedna jeszcze pani doktor i powiedziała ,osłuchowo czysta,przepiszę antybiotyk i katar minie.O zgrozo Antybiotyk na katar,odmówiłam,poprosiłam najpierw wymaz ,by sprawdzić czy wydzielina w nosie i w gardle to coś poważniejszego.Lekarze jednoznacznie mnie wyśmiali,kazali iść do rodzinnej po antybiotyk twierdząc ,że wymaz nie potrzebny…..Co za koszmar,nie dość ,że mała praktycznie non stop ma antybiotyki i jest wyjałowiona na maxa .Do rodzinnej nie poszłam,robię inhalację z Zabłockiej mgiełki solankowej-używaliście kiedyś tego specyfiku?kupiłam bo w,g mnie ma dobre właściwości….Kolejny rezonans mamy wyznaczony na 30 października……

Aco poza tym,Wiki i Natasia ostatnio narozrabiały .Dały w kość nasze kochanej Niani ,która ma cudowne podejście ,anielską cierpliwość i wszystkie ich wybryki intrygi ukrywała. Aż w końcu nie wytrzymała i któregoś ranka zadzwoniła ,że w Niedzielę nie przyjdzie i w ogóle już się nie pojawi i tu pojawiły się argumenty czemu.Nazbierało się tego wszystkiego.Dziewczyny dostały oczywiście karę ,miały zapowiedziane ,że co niedziela siedzą same te 6 godzin kiedy my jesteśmy w pracy,zakaz bajek ,komputerów ,tabletów……Po 4 dniach płaczu ,obietnicy poprawy poszły do Nianiu,wcześniej kupując kwiaty za swoje z przeprosinami.Płakałyśmy wszystkie ,ja ,pani Basia i dziewczynki.Dziewczynki po raz kolejny wysłuchały zarzutów ,i kazania … i Od Niedzieli znowu pani Basia przychodzić będzie…Dodam,że jeszcze do niedawna Niania była dla nich najcudowniejszą opiekunką ,uwielbiały ją,i nadal uwielbiają.Moja 8 letnia dziewczynka stała się intrygantką dzięki koleżankom,bo te stwierdziły ,że jak my nie będziemy mieli niani ,to będziemy ich puszczać do koleżanek-nieźle to wykombinowały co?
Natalka świetnie radzi sobie nadal w szkole,choć nie cierpi uczyć się Angielskiego.Wiki również uwielbia chodzić do zerówki,jest aktywna i chętna do współpracy z wszystkimi tylko nie z domownikami……Ostatnio dniami robiła pracę, kolejną na konkurs ,a oto efekty


tu kilka foteczek szkolnych

Łobuziaki

Nauka gry na gitarze nadal kontynuowana..

Rezonans

Doczekaliśmy się terminu rezonansu 16 pażdziernika o godz 9 będzie badanie.My mamy już zgłosić się 15 do szpitala,by wykonać potrzebne badania.Troszkę się boję ,bo to kolejne znieczulenie w tym roku.Mam ogromną nadzieję ,że wszystko pójdzie ok,i wyniki też będą ok. Póki co Wiki przeziębiona tydzień po antybiotyku znowu katar kaszel.

Chodzi do zerówki i jest zadowolona.W obecnej chwili wychowawczyni robi diagnozę dzieciom ,by wiedzieć jaką mają wiedzę ,nad czym ma popracować…..chodzimy na rehabilitacje ,mała ćwiczy chętnie ,gorzej jest u logopedów ,nie chce ćwiczyć ,powtarzać,twierdząc ,że to nuuuda.Nie wspomnę ,że w domu to już koszmar jak mam z Nią ćwiczyć,chowa się ,ucieka ,płacze…..lubi rysować ,tworzyć.Jej 2 prace już pojechały na konkurs…
Nadal walczymy z nocnym pampersem.nie wiem jak ją oduczyć,ściąganie nie pomaga ,bo w nocy jest cała zasikana i nie czuje ,że leży w mokrym.Wysadzanie ,budzenie też nie ,bo płacze ,krzyczy,ma problemy z zaśnięciem potem.Daję jej czas do 5 urodzin,jak to do tego czasu się nie unormuje robimy badania specjalistyczne……..
Pojawiły się pierwsze wpłaty na subkoncie Wiktorii za 2012 rok.Chcielibyśmy w imieniu własnym oraz naszej córki Wiktorii , wyrazić wdzięczność tym
wszystkim, którzy nam pomogli, pomagają, wspierają i
dodają nam siły w walce o zdrowie naszego dziecka.
Szczególnie dziękujemy wszystkim, którzy w 2012 roku rozliczeniowym zdecydowali się oddać na rzecz Wiki 1 % podatku.
Dziękujemy wszystkim bez wyjątku: rodzinie, przyjaciołom oraz znajomym i „nieznajomym”, którym leży na sercu los naszego dziecka !!!Mam nadzieję ,że będziecie pamiętać o Wiktorii również w styczniu 2014 roku


http://wiktoriapykalo.manifo.com/mozesz-pomoc.

Szkoła

Skończyła się laba ,zaczęły się obowiązki czyli zerówka.Mała póki co uwielbia tam chodzić,rośnie w oczach wchodząc do szkoły,jest z siebie dumna ,że jest w śród dużych dzieci ,a nie siusiumajtków.Tak ostatnio nazywa przedszkolaków.W klasie się szybko zaklimatyzowała


Bardzo chętnie bierze udział w grach i zabawach,jak na razie daje radę….Udało nam się też wszystkie terapie poprzenosić na godzinę 13 by nie kolidowało z nauką w zerówce i tak od poniedziałku do piątku jeździmy do logopedy ,psychologa ,rehabilitacje.W sobotę przyjeżdza jeszcze do na rehabilitant…Tak prawdę mówiąc mam mało czasu na codzienne obowiązki,bo jeszcze dochodzi Natalka ,gitara 2 x w tygodniu,koło matematyczne ,muzyczne no i zebrania w szkole..Ale damy radę…Dziś wWiktorka obudziła się z gorączką,,O zmoro zaczęły się choroby.Dwa dni wcześniej pojawił się katar ,robiliśmy inhalacje ,tak jak w zaleceniach,ale nie pomogło bo na płucach są już zmiany i tak jest zawsze zaczyna się od kataru kończy na płucach…….Zapisaliśmy się na turnus na luty ,póki co jesteśmy na liście rezerwowych,czekamy pieniążki z 1 %,nasze subkonto zieje pustkami.. Dwa miesiące bez rehabilitacji zrobiło swoje,mała ma przykurcze w nózce lewej i rączce .Ostatnio nawet przy zakładaniu bluzki płakała ,bo nie mogła wyciągnąć rączki do góry bo ją ciągnęło.Przez wakacje urosła 3 cm,a to też robi swoje….Jak na swój wiek,swoje przejścia życiowa jest wysoką 112 cm rozrabiaką.Mowa nadal dużo w tyle,słuch bez zmian czyli nadal walczymy z niedosłuchem.Nadal nie kontroluje w nocy moczu,więc jest na pampersie…Nefrolog ciągle twierdzi ,że to normalne.Wg mnie nie jest to normalne już 3 letnie dzieci nie siusiają w nocy….czas chyba zmienić nefrologa….Wiktorka pomimo iż wygląda na zdrową dziewczynkę nadal zmaga się z mózgowym porażeniem.Znamy już termin rezonansu magnetycznego,16 października mamy się zgłosić do szpitala.Jestem przerażona ,bo w przeciągu 5 miesięcy będzie miała po raz 3 znieczulenie ogólne,i narażona będzie po raz kolejny na promieniowanie.Ale jak trzeba to trzeba.Oby wszystko było ok i nic gorszego nie wyszło..Mamy wyniki z bronchoskopi nic nie wyhodowano,chlorki w pocie wyszły w normie ufffffffffffff

diagnoza

Wakacje dobiegają końca,wróciliśmy z Rabki.Diagnoza jednoznaczna Astma,wada krtani plus polip na krtani.Mamy obserwować i konsultować to ze specjalistą .Czekamy jeszcze na wyniki z bronchoskopi i chlorków w pocie…Ogółem zakres chorób się powiększa.Wyszło nam wysokie Ige całkowite i coś nie tak z moczem…Wizyta u nefrologa zamówiona,nadal w nocy Wiki się moczy,nie zdażyła się jeszcze żadna noc ,sucha noc.Wiki sama już rozumie ,że pampers to nic dobrego,wstydzi się ,i ma kompleksy z tego powodu.Najgorzej jest jak jakaś nadgorliwa pielęgniarka dołoży swoje,taka duża dziewczynka a w pampersie śpi…..Kilka razy z tego powodu popłakała się…..Pobyt w Rabce uważamy za udany,troszkę zwiedziliśmy przy okazji i poodychaliśmy świeżym powietrzem..Wiki nauczyła się jeść ryby ,wreszcie ,zasmakowała jej flądra,i teraz je wszystkie ,tylko trzeba powiedzieć ,że to flądra a nie inna rybka…….Powoli szykujemy się do szkoły,przedszkola integracyjnego na 2 lata nie udało nam się załatwić ,więc rok pochodzi do szkoły a za rok zmiana …chciałam jej tego oszczędzić-nie udało się…

……

co mogą robić ślimaki w uszach?

Jesteśmy po wizycie w szpitalu,tym razem udało się założyć szpulki do uszu,choć panika była.pomimo badań wcześniejszych i zaświadczeń od neurologa i rodzinnej,robili dodatkowe.Lekarka prowadząca ,stwierdziła ,że nie będzie ryzykowała dzień przed zabiegiem ,zrobili prześwietlenie płuc,zatok,konsultowali nas z kardiologiem,neurologiem i pediatrą jeszcze raz…..

WIKI dostała głupiego jasia z samego rana,byłam przerażona inne dzieci śmiały się ,łapały motylki,miały totalne odloty a Ona zrobiła się wiotka i cały czas patrzyła w sufit jakieś dwadzieścia minut po zabiegu przybiegła pielęgniarka  po mnie i kazała iść na pooperacyjną ,gdzie normalnie miała dwie godziny leżeć zanim ją przywiozą na oddział.Myśli mi się kłębiły w głowie te najgorsze.Na szczęście okazało się ,że mała tak płakała i krzyczała mama mama… ,że nie dawali rady więc musiałam ją uspokoić,nie dała się ,dopóki nie przewieźli nas na oddział……Doszła do siebie dosyć szybko.Założono jej szpulki do uszu,miała ponoć galaretowate wydzieliny w obu uszach,oraz wycieli odrośnięty migdałek……Jak na razie cały czas z drenów wydobywa się płyn ,słyszeć też dobrze nie słyszy…. mamy kontrolne badanie słuchu zobaczymy…….Rezonansu magnetycznego nadal nie zrobiliśmy bo nadal szpital ma popsuty,więc czekamy aż naprawią……Wiktorka przewraca się po parę razy dziennie ,kolana są poździerane w każdym miejscu strup na strupie,idąc nawet za rękę koziołki fika…Nie wiem czemu tak jest.
Przedszkole zakończone,od września zerówka w szkole ,i tu załamka,bo jak ją zapisywałam,wszystko wydawało się proste po rozmowie z panem dr,zostaje dwa lata w zerówce i jest ok.Całkiem nie dawno na zebraniu z przyszłą wychowawczyniom doznałam szoku zerówka będzie tylko ten rok ,a później albo pierwsza klasa ,albo szukać muszę gdzie indziej,rozglądałam się i jak na razie nie ma nigdzie miejsc nabory zamknięte.Nie chciałabym robić dodatkowego stresu małej rok w szkole potem przenosiny do innej,a potem znów powrót do naszej rejonowej-koszmar.

Natalka zakończyła drugą klasę z nagrodą gratulujemy..

Po tych wszystkich perypetiach byliśmy kilka dni nad morze,w naszym zaprzyjaźnionym Niechorzu.Stacjonowaliśmy w dokach Holenderskich,Tam najlepiej się czujemy wielka przestrzeń,obok jeziorko,i nie daleko morze….

 

 

zawiedziona

Zawiodłam się po raz kolejny na lekarzu,obiecała wysłać skierowanie(pilne) do Rabki na diagnozę płuc,i zapomniała,tak się tłumaczy..Czekałam miesiąc i jak się okazuje na próżno.Obiecała ,że tym razem wyśle,ale ja już przestałam się łudzić ,że ktoś nam pomoże……Zakończyliśmy 3 antybiotyk(krwotoczne zapalenie uszu) 18 czerwca zabieg w Szczecinie,czy pomoże okaże się po paru miesiącach. Byliśmy również u ortopedy w Szczecinie skrót nóżki jest ,mamy zrobić bucika z 1 cm podbiciem…Te poprzednie ,jak się okazało było źle wymierzone….Skrzywienie kręgosłupa jest,napięcie również.Po raz pierwszy spotkałam się ,że lekarz poznał ,że mała ma porażenie mózgowe,zazwyczaj jest tak ,że mówią „no co pani opowiada,ja nic tu nie widzę”…….Przedszkole zakończyliśmy wcześniej co by mała do czasu zabiegu niczego nie załapała.Szaleje na podwórku,na rowerze wrotkach. Poobijana jest na maksa,siniak na siniaku….


Jakiś czas temu w przedszkolu odbył się występ z okazji dnia Ojca i Matki.Wiktorka po raz pierwszy w swojej karierze wyszła na scenę ,bez płaczu ,skrępowania.Mówiła głośno swoją rolę,duma mnie rozpierała i łezki poleciały po policzkach

 

zaległości

Nazbierało się zaległości.Działo się u nas dużo,nie obyło się bez chorób.Ostatnio krwotoczne zapalenie uszu z wyciekiem,koszmar,mała darła się w niebo głosy.Nie pomagało nic,w obecnej chwili jest już dobrze ,kończymy 3 serię antybiotyku.

Nadal rehabilitujemy ją ,co prawda ruchowych zajęć ma mniej,ale staramy się to nadrabiać prywatnie ,choć ostatnio troszkę zaniedbaliśmy przez komunię Natalii..Ale nadrobimy to na pewno.

Wiktorkaj16 Maja ,stwierdziła ,że jest dużą już dziewczynką i kazała sobie odkręcić boczne kółka od roweru.Wsiadła i pojechała.Radość była wielka ,duma rozpiera ją do tej pory ,chwali się każdemu..

Komunia Natalki odbyła się 26 maja w dzień Matki.Uroczystość piękna ,łzy napływały do oczu,szkoda tylko ,że pogoda nie dopisała.Bałam się ,że Wiki się zezłości ,że Natalka w tym dniu będzie obdarowywana prezentami a ona nie.Na szczęście tak nie było,dziewczyny podzieliły się prezentami,a Natalka nawet za pieniążki komunijne kupiła siostrze płytę z HELLO kity…

Goście dopisali,co prawda po większość mąż musiał jechać sam,ale najważniejsze ,że wszystko udało się.

mała foto relacja

 

Ten miesiąc obfituje w wizyty lekarskie,chwilowo nie możemy wykonać rezonansu magnetycznego bo popsuty już ponad miesiąc i nie wiadomo kiedy naprawią:(

11czerwca wizyta w szczecinie u ortopedy,okaże się ile cm skrót nóżki się zwiększył lub zmniejszył…..18 Mamy planowy zabieg na uszy i być może migdały.Trzymajcie kciuki by wszystko się powiodło…Myślimy o turnusie ,ale jak na razie nam brakuje jeszcze ponad 2 tysiące,jeśli uda nam się zebrać to pojedziemy w wakacje ,jeśli nie to nic innego nam nie pozostaje jak czekać na rozliczenie z 1%,które ma wpływać ok października…Jeśli ktoś może nas wspomóc w dążeniu ku sprawności ,bardzo prosimy i z góry dziękujemy…….

Rabka?

Wreszcie udało się znaleźć lekarza ,który mnie wysłuchał ,który nie zbył …..Po wysłuchaniu wszystkich problemów .obejrzeniu prześwietleń ,doktór stwierdziła ,że te zapalenia płuc to prawdopodobnie wada płuc.Jedynie co pozostało to diagnostyka w Rabce.Ma wysłać skierowanie meilem -pilne skierowanie….Mam nadzieję ,że to uczyni i będziemy mogli pojechać niedługo na badania,że w końcu się wyjaśni co tak naprawdę jest Wiki.Wkrótce wizyta u ortopedy i zabieg .MIEJMY NADZIEJĘ ,ŻE BĘDZIE OK